Amsterdam Lifestyle Miasto Travel

Kino w Holandii? 3 rzeczy, których o nim nie wiecie

Kino w Holandii - okładka

Kino to zdecydowanie nie było pierwsze miejsce, do którego skierowałam się po przyjeździe do Amsterdamu. Doświadczyłam Anglii, gdzie bilety są szalenie drogie, Stanów, gdzie miejsca nie są numerowane (i żeby zająć w miarę dobrą pozycję trzeba stać w kolejce przed salą na długo przed rozpoczęciem seansu…)  i Włoch, gdzie wszystko co tylko da się wyświetlić na ekranie i ma fabułę trzeba czym prędzej przetłumaczyć, przeczytać, a najlepiej zdubbingować.

Kino w Holandii to jednak zupełnie inne przeżycie niż to, co znamy z Polski i reszty świata. Tak jak we wszystkich innych dziedzinach życia w Holandii, w kinie też „wszystko jest dla ludzi” (to powoli staje się moją ulubioną frazą…), na luzie i na wesoło. Kino to po holendersku bioscoop czytane (może nie przypadkiem) jako biskuup. Największą siecią kin jest Pathé, ale Amsterdam zaskakuje mnogością małych, niezależnych i bardzo klimatycznych kin. Można więc bez wiekszych trudności wybrać się na najnowszą superprodukcję i na bardzo niszowy film sprzed wieku. Ale co mnie tak zadziwiło?

1. W trakcie seansu są przerwy.

Dokładnie tak, inspiracja płynie chyba prosto z teatralno-operowych klimatów. Przerwa mniej więcej w połowie seansu to około 15 minut na na szybka toaletę albo przedyskutowanie fabuły. Takie proste, ale nie do pomyślenia w naszych realiach. Zastanawiałam się nawet nad tym, dlaczego zrobiło to na mnie takie wrażenie? Dlaczego to dla nas tak egzotyczne? Macie jakieś pomysły?

No w każdym razie ta przerw to czas dla widzów na szybkie manewry, wymianę opinii o filmie, ale też arcyważne uzupełnienie zapasu przekąsek i picia. A picie to poważny temat, bo…

Kino w Holandii - piwo

2. W kinie można kupić piwo i drinki.

Nie tylko colę, wodę, czasem ewentualnie kawę-lurę. Tutaj do wyboru mamy i komercyjne i bardzo lokalne piwa, wina, często też szampana i bardziej wymyślne drinki. Zapytany o to kolega w pracy odpowiedział, że to przecież normalne – w końcu co miałby robić znudzony ojciec, który zabrał dziecko do kina na najnowszy film Pixara… No przecież małe piwko, proste!

Z drugiej strony może jednak warto wspomóc sie czymś mocnym, bo…

3. Wszystkie filmy są z napisami.

Dubbinguje sie tylko nieliczne kreskówki, a poza nimi wszystkie filmy odtwarzane są z oryginalnymi ścieżkami dźwiękowymi i opatrzone holenderskimi napisami. Tak samo działa to w Danii, gdzie hollywoodzkie filmy, nawet te puszczane w telewizji, nie są „czytane” ani dubbingowane. W większości przypadków nie tłumaczy się tutaj też tytułów filmów – zostają oryginalne. Po bardzo różnorodnych doświadczeniach z tłumaczonymi na polski tytułami zagranicznych filmów tak sobie myślę, że to chyba ma jednak sens.

Podróżując jakiś czas temu po Danii utknęłam pewnego dnia w pociągu, gdzieś w polu. Komunikaty o problemach i opóźnieniu były oczywiście ogłaszane tylko po duńsku. Zagadałam siedzącą obok starszą panią (nie licząc na zbyt wiele angielskiego z jej strony), a ona zaskoczyła mnie totalną płynnością i pięknym akcentem. Zapytana o to, jak to możliwe, że tak dobrze mówi, odpowiedziała, że uczyła się z filmów i telewizji. Również mieszkając teraz w Holandii widzę, że to jeden z powodów dla których oni tak dobrze mówią po angielsku. Od najmłodszych lat są eksponowani na ten język – mówią naturalnie, z bardzo dobrym akcentem.

Kino w Holandii

Jak wam się podoba taki model, jaki przyjęło kino w Holandii? Odnaleźlibyście się? Przyznam, że sama byłam całkiem zaskoczona! Mimo, że to nieduże sprawy, dla mnie są dosyć zaskakujące. Czy to dobrze, że można pić alkohol w kinie? I dlaczego przerwa w sztuce teatralnej jest OK, a na myśl o przerywaniu projekcji filmu mam mieszane uczucia?

Jestem ciekawa Waszych opinii!

You Might Also Like

  • Fru

    Wciąż potwierdzasz, że trafiłam do nieba :) Nie mam jeszcze doświadczenia z kinem jako miejscem, gdzie oglądam filmy. Mam za sobą natomiast nieśmiałe próby poznawania holenderskich produkcji filmowych i tak… w przypadku większości zdecydowanie widać odcisk holenderskiego zamiłowania do kiczu na ekranie ;) Totalna odmienność po ukochanym przeze mnie kinie duńskim i belgijskim. Po prostu na pierwszy rzut oka znać, że to właśnie Holendrzy wymyślili Big Brothera.

  • Co do Danii to się muszę zgodzić. Tam filmy zostają w oryginalnym wydaniu. Przerwa w kinie? Hmmm … dobry pomysł. Sprawdza się to przy długich seansach oraz na przykład nudnym w kinie.

  • Kiedy ja byłam pierwszy raz w kinie w Holandii też zaskoczyła mnie przerwa. Spodobała mi się, bo ludzie nie „szwędali” się po sali w trakcie filmu. Co do piwa i drinków, z jednej strony dobre rozwiązanie, ale raz byłam, kiedy grupka chłopaków z Polski strasznie się upiła. Dlatego dobrze, że w Polsce jednak nie ma alkoholu :) Nie tylko w kinie filmy są z napisami, w holenderskiej telewizji większość programów i filmów jest po angielsku, z holenderskimi napisami. Super rozwiązanie i szybko można nauczyć się obu języków :)

    • Ola

      Dokładnie tak! Ale faktycznie, tak jak piszesz o upitych chłopaczkach, wiele kapitalnych zachodnich rozwiązań jeszcze u nas nie działa :(

  • Piotr

    Brak dubbingów to akurat bardzo dobra sprawa :)

  • To jest całkiem niezłe! Mam na myśli te przerwy w trakcie senasu na dyskusję. Sam częśto łapię się na tym, że na ponad dwugodzinnym filmie mam mnóstwo uwag, przemyśleń itd. ale po seansie już o nich nie pamiętam. Problem w tym, że Holandia to już zachód, więc zanim u nas zają takie zmiany, to jeszcze długa droga.

    • Ola

      Oj tak, zgadzam się z Tobą, na takie zmiany potrzeba u nas trochę więcej czasu, ale napieramy :)

  • Wszystkie te 3 rzeczy mogliby wprowadzić w Polsce. Ciekawy artykuł! :-)

  • Wow, przerwa w kinie i alkohol! Zaskoczyło mnie to. Co do alkoholu: z jednej strony fajnie, bo można się wyluzować, ale pod warunkiem, jeśli ktoś zna umiar, bo pijane towarzystwo może tylko popsuć takie wyjście. Przerwa wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Seans zostaje przerwany, ale jeśli film jest dobry to będzie trzymał w napięciu, co dalej. :) Można w tym czasie podzielić się pierwszymi wrażeniami ze znajomymi, skorzystać z toalety, kupić coś, oddzwonić albo wyjść się przewietrzyć zamiast przeciskać się w trakcie trwania filmu.

    • Ola Kotowska

      Dokładnie tak!

  • Zdecydowanie jestem za możliwością kupienia drinka i filmami z napisami ;)

  • To zdecydowanie nie jest dobre, że można pic alkohol w kinie. Byłam kiedyś na takim cyklu „kino polskie”, gdzie mozna było kupić alkohol, to co się działo pod koniec seansu wołało o pomstę do nieba. Ludzie na trzeźwo nie potrafią się zachować. Odnośnie napisów, to tu dyskryminuje się całą masę osób niewidomych, które do kin chodzą, no chyba ze w Holandii filmy mają audiodeskrypcję .

    • Ola Kotowska

      Bardzo słuszna uwaga o niewidomych – wybieram się do kina w weekend, zapytam jak to działa, ale sądzę, tak jak piszesz, że dysponują jakimiś narzędziami do odtwarzania tłumaczenia. Co do alkoholu, tak jak piszesz, może być masakrycznie. Mam wrażenie, że Holendrzy są chyba do tego przyzwyczajeni – mogą pić alkohol w zasadzie wszędzie i może dlatego nie nadużywają w takich miejscach jak kino ;)

  • Kurczę, światna forma ogladania filmów. Taka bardziej naturalna. Mnie np. jest niewygodnie w kinie, przy dłuższym seansie zaczynam się wiercić. Co do alkoholu, mam wrażenie że w Pl trudno o kulturę picia zawsze z umiarem. A w kinie brak umieru mógłby przeszkadzać…

    • Ola Kotowska

      Dokładnie tak Julia, z alkoholem to totalnie kwestia kultury picia ;) A co do przerwy – u mnie dokładnie tak samo!

  • Czuję, że polubiłabym się z holenderskim kinem! Przerwy i alkohol nie szokują mnie za bardzo, ponieważ spędzam mnóstwo czasu w teatrze, a te francuskie dysponują bardzo dobrze zaopatrzonymi barami i nawet wypada wypić kieliszek wina podczas przerwy. Zauważyłam też, że kiedy jakiś spektakl nie ma przerwy, a trwa ponad 1,5 godziny to ciężko jest mi się skupić pod koniec. No i jeśli są przerwy, to przypuszczam, że nikt nie łazi po sali w trakcie filmu w poszukiwaniu toalety. ;) Zazdroszczę filmów z napisami! We francuskim kinie wszystkie filmy są dubbingowane, a ten dubbing jest po prostu zły (zatrudnia się amatorów, żeby zaoszczędzić).

    • Ola Kotowska

      Agnieszka, o nieee, marny dubbing to jest najgorsza rzecz w kinie ever! To jest fantastyczne, bardzo bym chciała, żeby coraz więcej filmów w Polsce można było obejrzeć z napisami, np. w telewizji. A co do przerw – totalnie się zgadzam. Taka przerwa bardzo dobrze robi – wpływa pozytywnie i na koncentrację i na relaks :) Buziaki!

  • Great post, thanks a lot for sharing!

    • Ola Kotowska

      :))