Co jeść w Amsterdamie – Foodmarkt!

W kontekście pytania o to „Co jeść w Amsterdamie„, poranki to absolutna świętość – właśnie wtedy, w conajmniej kilkunasty punktach w mieście, rozkładają się gastro-targowiska. Klimat rolniczo-bazarowy z subtelnym rysem hipsteriady – idealne połączenie. Wyprawa po jedzenie to żelazny punkt mojego weekendowego harmonogramu. Mam trzech faworytów, bardzo blisko centrum, tanio, smacznie i emocjonująco. Jeśli planujecie krótki wypad do Amsterdamu, dorzućcie to do swojej to-do listy! Jest o wiele taniej niż w sieciowych supermarketach, a klimat – zupełnie niepowtarzalny!

Co jeść w Amsterdamie - Market

1. Boerenmarkt czyli Targ Rolników

To pierwszy market w którym wylądowałam po przyjeździe do miasta i intensywnych poszukiwaniach tego gdzie i co jeść w Amsterdamie. To tutaj zdobywałam podstawowe umiejętności, miedzy innymi radzenie sobie z tzw. Bardzo Długą Ladą. Większość dostawców rozkłada swój towar na kilkunastu stołach, jeden obok drugiego – należy więc złapać plastikowy koszyk na początku takiego ciągu, przejść przez cały, wybierając to, co chce sie kupić, po czym przecisnąć sie na sam koniec i oddać koszyk do podliczenia i zapakowania. Proste? Nie, jeśli nie rozumiesz duńskiego i jeśli masz w swoim najbliższym otoczeniu 50 osób które próbują zrobić dokładnie to samo. Na początku szło opornie, ale teraz moge juz uprawiać shopping metodą długiej lady z zamkniętymi oczami. Co ciekawe, na większości stoisk można płacić kartą!

Co zjeść w Amsterdamie - warzywa

Sobota rano

Boerenmarkt działa tylko raz w tygodniu – w soboty już od 9 rano jest tam tłoczno. Bazarek rozciąga się wzdłuż ulicy Noordemarkt, na północy Jordaan – bardzo klimatycznej dzielnicy na północy miasta. Uwielbiam kręcić się po tej okolicy – czuję tu prawdziwy klimat miasta. Idąc uliczkami Jordaan w sobotę rano można dosłownie zaglądać ludziom do domów. Holendrzy nie spinają się zanadto jeśli chodzi o prywatność – większość mieszkań na parterze nie ma nawet zasłon. Otwarte na oścież okna i drzwi ukazują bardzo fajnie urządzone mieszkania i zrelaksowanych mieszkańców, popijających poranne kawki i herbatki i obserwujących uliczny ruch. Niepowtarzalne!

Dlaczego tam?

Uwielbiam ten market i wracam tam co tydzień z co najmniej trzech powodów. Pierwszy to smoothies. Nie do przeoczenia, bo to stanowisko znajduje się zaraz przy wejściu na Noordemarkt. Przygotowują świeżo wyciskane i miksowane soki – najlepsze i najtańsze chyba w całym Amsterdamie. Mój faworyt to pomarańcza/ananas/kokos, ale nigdy nie kończy się na jednym… Drugi powód to sery, sery i jeszcze raz sery! Zawsze odwiedzam małe stoisko, na którym przeurocze małżeństwo sprzedaje sery kozie własnej produkcji – z tymiankiem i cytryną albo lawendą i miodem – niebo! Zaraz obok nich stacjonują z kolei najlepsze stare i cuchnące (brzmi apetycznie) sery jakie jadłam – absolutny must try! Trzeci powód to kwiaty, które tutaj są zawsze świeże, tanie i pakowane w klasyczny brązowy papier. W lipcu bukiet peonii kosztował tu 1.5 euro!


Co jeść w Amsterdamie - Market

2. Albert Cuyp Markt

Zdecydowanie najbardziej turystyczny z całej trójki, ale myślę, że warto go zobaczyć. W sumie “zobaczyć” to jest trochę za małe słowo, bo Albert Cuyp to jest bardzo poważne przeżycie. Tak jak Ten Kate, otwarty jest od poniedziałku do soboty, 9-17, największym powodzeniem cieszy się oczywiście w piękne, słoneczne soboty. Market rozciąga się wzdłuż Albert Cuypstraat – ulicy nazwanej imieniem holenderskiego malarza Alberta Cuypa, z który wiąże się mega ciekawa historia. Słabo mu szło opisywanie swoich prac – większość z nich nie była opatrzona nawet datą namalowania, a podpisu autora albo nie było wcale albo były to tylko inicjały A.C. Malował głównie wiejskie pejzaże Holandii, podróżował po kraju, eksperymentował. Stał wielką inspiracją dla niejakiego Abrahama van Calraet, który z prawdziwym pietyzmem odtwarzał styl Cuypa. Gość postawnowił malować niemal identyczne pejzaże! Czerpał z Cuypa pełnymi garściami i przejął również jego luzackie podejście do katalogowania i opisywania prac. Zostawiał na nich zazwyczaj tylko inicjały – A. vC. lub po prostu A.C. Do dziś historycy sztuki starają się dociec co jest czyje – czy to obraz Cuypa czy van Calraeta?

Co zjeść w Amsterdamie - warzywa

De Pijp

Wracając do Marketu, tak jak wspomniałam, rozciąga się wzdłuż Albert Cuypstraat, która leży w samym sercu dzielnicy De Pijp. Mówi się, że to najfajniejsze miejsce do mieszkania, klimatyczne, ale nie bardzo drogie. Totalnie międzynarodowe środowisko, bo ponad 40% to migranci z całego świata, mnóstwo kafejek i barów, małych sklepików z designerskimi ubraniami i meblami. W tej okolicy mieszkał Pier Mondriaan! Albert Cuyp Markt jest tam od 1904 roku i każdego dnia pomiędzy ponad 300. stoiskami przewijają się tysiące ludzi.

Można tam kupić dosłownie wszystko – od jedzenia, przez rośliny, ubrania, pamiątki, rowery i kosmetyki, aż do preskich dywanów i świeżych ryb. Proporcje między jedzeniem a całą resztą są jednak bardzo mocno na korzyść “reszty”, przez co, dla mnie, Albert Cuyp ma bardziej bazarowy klimat. Zazwyczaj jest tam mega tłoczno, trzeba intensywnie się przepychać, walczyć o miejsce w kolejce, a do tego cały czas mieć oko na torbę, portfel, telefon.

Bardzo fajnie za to pospacerować po sąsiednich uliczkach, które pełne są typowych holenderskich pubów i przeróżnych orientalnych knajpek – bardzo dobre jedzenie w zasadzie w każdej z nich. Warto też powłóczyć się po okolicy i zobaczyć, jak wygląda takie codzienne życie lokalsów. De Pijp to przede wszystkim klasyczna mieszkalna dzielnica miasta – zdecydowane must see!


Co jeść w Amsterdamie - Market

3. Ten Kate Market

Najmniejszy z całej trójki, bardzo “po sąsiedzku” i na luzie. Działa, tak jak Albert Cuyp Markt od poniedziałku do soboty, 9-17 i również rozciąga się wzdłuż uliczki, o wiele mniejszej, w hipsterskiej dzielnicy Oud West. Ten Kate to przede wszystkim świeże owoce i warzywa, pieczywo, sery i kwiaty. Moje ulubione miejsce to orientalne stoisko z najlepszym humusem jaki kiedykolwiek jadłam – ich specjalność to humus z dodatkiem mango. Jest tak pyszny, że zasługuje i na pogrubienie i na pochylenie. Niebiański! Wracam po niego co tydzień i muszę bardzo nad sobą pracować, żeby nie zjeść całego w ciągu pierwszej godziny po zakupie…

Co zjeść w Amsterdamie - warzywa

De Hallen

Na Ten Kate spotkacie lokalsów, sąsiadów, młode mamy, starsze panie i śladowe ilości turystów. Jest tanio i przyjemnie, no i bardzo blisko kolejnego must see miejsca – De Hallen! To typowy “classy indoor market”, który znajduje się w budynku dawnej zajezdni tramwajów. Brukowana podłoga wciąż poprzecinana jest szynami! W środku znajdziemy kilkadziesiąt restauracyjko-stoisk z kuchniami całego świata. Można tam zjeść francuskie tarty, hiszpańskie tapas, typowe holenderskie bitteballen, sushi, ostrygi, pyszne indyjskie wrapy, koreańskie ciasteczka, wegańskie burgery, azjatyckie spring rollsy i wiele więcej. Klimat jest naprawdę niepowtarzalny – rozmowy, mlaskanie i dźwięki pracujących na pełnych obrotach kuchni wypełniają tą cudną przestrzeń. W budynku jest, poza jedzeniem, bardzo fajny sklep z rowerami i akcesoriami, biblioteka, kino i kapitalny, gigantyczny podziemny parking dla rowerów. Zdecydowanie warto, przed zakupami na Ten Kate, udać się do De Hallen i przekąsić co nie co – nie ma nic gorszego niż włóczyć się po targu  z pustym brzuchem!


Jeśli chodzi o praktyczne porady, to:

  • Przygotujcie się na płacenie gotówką, jeśli nie posługujecie się kartą Master Card – płatności Visą nie są przyjmowane w bardzo wielu sklepach i na bazarkach takich, jak te opisane przeze mnie. Zadbajcie o to, żeby mieć mniejsze nominały – €10, €20, bo €50 wzbudza konsternację na twarzach sprzedawców.
  • Zabierzcie ze sobą solidną torbę albo plecak, który wytrzyma kilkukilogramowe obciążenie – tak, widziałam odrywające się pod naporem batatów rączki toreb i uciekające po całym chodniku bataty…
  • Im wcześniej zaczniecie, tym lepiej – optymalna pora na start to 10:00 rano, około 12:00-13:00 tłum kupujących bardzo się zagęszcza i naprawdę ciężko czerpać przyjemność z takiej wyprawy.

A czy Wy macie swoje ulubione miejsca albo pomysły na to co jeść w Amsterdamie? Może słyszeliście o jakimś miejscu, ale nie mieliście jeszcze okazji go odwiedzić?

Ola

Jestem graficzką, joginką i fanką jedzenia - obecnie mieszkam w Amsterdamie i staram się eksplorować najciekawsze zakątki tego boskiego miasta!

RELATED POSTS

  • Fru

    Udało mi się trafić tylko na Ten Kate Market i oczywiście do De Hallen :) Uwielbiam klimat tego ostatniego. Tam chyba nie da się czuć samotnie, a jedzenie pyszne! W pobliżu Ten Kate jest też przepastny sklepik z przyprawami (przy Kinkerstraat). Mijając go zawsze cierpię, że nie mamy czegoś takiego w Krakowie :(

    • Ola

      O! Super, dzięki za info! Poszukam sklepiku z przyprawami w przyszły weekend :) A w De Hallen dokładnie tak jak piszesz, zawsze pełno ludzi, pysznego jedzenia i, ostatnio, także muzyki live! :)

      • Fru

        Jejciu, już nie mogę się doczekać De Hallen i frytek z pindakaasem :) Za niecały miesiąc znów będę na miejscu! Yeah :)

      • Fru

        Coś mi nie idzie edytowanie ;) Ola, a zdradzisz kulisy przeprowadzki do Amsterdamu? Gdzieś w serduszku marzy mi się przeprowadzka do tego mojego miejsca na ziemi i chętnie dowiem się więcej na ten temat :)

        • Ola

          Jasne, już niedługo cykl wpisów o tym jak zaplanować i zdalnie (!) zarządzić akcją przeprowadzkową :) A to uczucie totalnie rozumiem, żyje się tutaj po prostu fantastycznie!

  • Uwielbiam takie markety :D Czas w koncu wybrać się do Amsterdamu:)

    • Ola

      Koniecznie :)

  • Jestem fanką zdrowej żywności i kocham takie ryneczki! Jeszcze nigdy nie byłam w Amsterdamie, ale jak na to patrzę, chcę tam pojechać zaraz, natychmiast!

  • Tulipany! ;) Gdyby tulipany były jadalne, to na pewno jadałabym je w Amsterdamie ;)

    • Fru

      Wiesz, Holendrzy podczas II Wojny Światowej mieli okazję wcinać potrawki z cebulek tulipanowych i z tego co wiem nie było to wyjątkowe doznanie kulinarne ;) Wspominają raczej kiepsko.

      • Ola

        Haha, niestrawność murowana… :)

  • Przepięknie wyglądają ! Coś wspaniałego, oczywiście nasze rynki też mają coś sobie, ale tam widzę cudownie, szczególnie te kwiaty !

  • Byłam tylko jedną noc w Amsterdamie i tak bardzo urzekło mnie swoim nocnym życiem, że z chęcią powróciłabym tam drugi raz… tym bardziej teraz, kiedy widzę Twój post! Uwielbiam takie miejsca i z chęcią kiedyś się wybiorę na te targi, korzystając z Twoich wskazówek!

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    • Ola

      Joanno, super, bardzo się cieszę i mam nadzieję, że będziesz miała jeszcze okazję poznać miasto trochę lepiej i pobyć w nim dłużej. Zaglądaj tu do mnie, będę jeszcze pisać o wielu fantastycznych rzeczach, które można tu zobaczyć i zrobić. Pozdrowienia! :)